Właściwie dlaczego zachciało mi się zakładać drugiego już bloga (ten pierwszy - o rękodziele twórstwa mego i mojej Mamy, który ostatecznie rzadko kiedy jest przeze mnie aktualizowany), wiedząc, że jednak czasu nie mam nie wiadomo ile, żeby pisać regularnie, albo że chociaż to, co tutaj nabazgrzę, kogokolwiek zainteresuje.
Prawda jest taka, że chyba siedzi gdzieś głęboko jakaś potrzeba "wylania" niektórych wrażeń, protestów, ochów, achów i innych podobnych. Wobec czego? Wobec kultury. Choć to wyjątkowo górnolotne słowo w moim przypadku.
Siedzę w tej jakiejś kulturze właściwie od małego, od jakichś 8 lat wyjątkowo aktywnie, od czterech intelektualnie świadomie (ha. ha. ha. unoszę się nad wspaniałością moich studiów ;)). Z drugiej strony staram się myśleć o wielu zjawiskach nie tylko jako odbiorca, ale też twórca. To istotne, zwłaszcza, gdy sama dążę do tego, aby mieszać kulturalnie w otoczeniu, w którym przebywam.
Dość patetycznych słów. Ten blog będzie o kulturze, która dla mnie jest może szeroka, może wąska. przede wszystkim jednak będzie to taka kultura, z którą miałam bezpośrednią styczność. Płyta, którą kupiłam (zaznaczam! kupiłam! lub dostałam! nie widzę po prostu sensu opisywać każdą płytę, którą przesłuchałam w internecie. skoro ją kupuję, to znaczy, że w jakiś sposób mi na niej zależy, więc warto poświęcić nad nią więcej czasu), film, który obejrzałam (może akurat niekoniecznie tylko ten w kinie, ale przede wszystkim taki, któryś coś tam we mnie wywołał - nie tylko okrzyki uniesienia nad X muzą, ale też obelgi i wielkie "nie" wobec niektórych filmów). Spektakle teatralne, które obejrzałam czy książki, które przeczytałam. Z pewnych powodów, często znajduję się na różnych koncertach, nie zawsze zespołów, które lubię, słucham, co zdecydowanie powoduje, że potrafię stanąć wobec występów muzyków bez jakichkolwiek emocji, że na przykład chciałabym im się rzucić na szyję i powiedzieć jak bardzo ich uwielbiam (mój częsty objaw, oczywiście nigdy tego jeszcze nie zrobiłam, no może oprócz sytuacji po koncercie Hey wobec Nosowskiej "mojej guru" ;p). Jednak co też ważne - będę tu także reagować na pewne wydarzenia kulturalne w Toruniu czy w Brodnicy (czyli tych, w których po prostu mieszkam), pewnych afer, problemów czy sukcesów.
Totalne bazgroły pisane moją dziwnie nieskładną składnią (obiekt wielu uśmieszków).
Myślę, że mam coś do powiedzenia w tej całej kulturze (parafrazując wspaniałe castingi modeleczek z Top Model - wyłącznie w celach naukowych, aby otrzymać kolejny stopień przed nazwiskiem ;)).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz